Zagubiona owca

Dzisiaj inaczej dla mnie brzmi pewna przypowieść. Do tej pory widziałem tylko jedną stronę, teraz do mnie dotarło, że brakuje mi w niej drugiej części.

Przypowieść o zagubionej owcy (Łk, 15,4-7)

15 (..)—Kto z was, mając sto owiec, nie zostawi dziewięćdziesięciu dziewięciu i nie szuka jednej, zaginionej na pustkowiu, tak długo, aż ją znajdzie? A znalazłszy, kładzie ją na swoje ramiona i z radością wraca do domu! Zaprasza wtedy przyjaciół oraz sąsiadów i mówi: „Cieszcie się razem ze mną! Znalazłem zgubioną owcę!”. Zapewniam was, że w niebie jest większa radość z jednego zagubionego grzesznika, który się opamięta i wróci do Boga, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu prawych, którzy nie zbłądzili!

Do tej pory patrzyłem na powyższy tekst jedynie oczyma szukającego zagubionej owcy, tego który pomaga i się troszczy , choć nie potrafiłem się z nim do końca identyfikować z powodu mojej natury.

Dziś jestem jedną ze 100 owiec. NIewiem którą, ale nią jestem. Żyję w stadzie, domu, pracy, razem funkcjonuje, znosi się na codzień, podróżuje, przeżywa radości i smutki.

Jest dzień, że jedna z Nas sie oddaliła, zagineła. I co się dzieje w stadzie? Panuje ogólny zamęt, niepokój.

Jednak Przewodnik, opiekun pomimo takiego rozsypania, udaje się na poszukiwania zostawiając nas 99.

Myśle wtedy, egoistycznie, jak on może tak „opuścić” Nasze stado. Przecież to nieodpowiedzialne i nie rozsądne. Przecież jest Nas więcej i przez to jesteśmy wązniejsi. Pownien się opiekować nami, a nie podążać z tą jedną.

Jednak po chwili namysłu przychodzi kolejna refelksja. Przecież jest Nas wiele i możemy w większej grupie chronić się wzajemnie, opiekować się sobą. Co w tym przeazie jest równie ważne to  to, każda z Nas owieczek trakatowana jest przez Przewodnika z jednakową troską i uwagą. To bardzo budujące i scalające.

Gdy pojawia się już opiekun z naginionym jagnięciem wszyscy okazauja prawdziwą radość, nie wyśmiewają, nie pokazują palcami że się sgubił bo był nieuważny, że przez niego zwolniliśmy mawrszu i inne. Każde okazuje mu radość i daje wsparcie słowami dobrze że jesteś.

A teraz Ja przez swoją nieuwagę, zgubiłem drogę, zagapiłem się, i odłączyłem się od stada. Zostałem sam pośród niezanych mi okoliczności. Wystraszony, w ciemności, z dochodzącymi z oddali nieprzyjaznymi odgłosami. I myśli z którymi zostaję, poczucie osamotnienia, poczucie porzucenia, wykluczenia. Jednak wystarczy, że przypomnę sobię sytuację z przed chwili kiedy to jedna z Nas owieczek, opuściła stado, a Opiekun udał się na jej poszukiwanie. Pomyślałem, że może i mnie będzie szukać. To dodaje ufności i wiary że nie jestem sam skazany na pożarcie. I jaka to radość zobaczyć Pasterza, który z uśmiecham i troską oraz wielkim szczęściem w oczach odnajduje mnie i prowadzi do stada.

About The Author

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *