Co GS mi zrobił

GS to nie jest oznaczenie modelu motocykla czy łazika marsjańskiego, tylko znak rozpoznawczy i marka wiejskiego sklepu rodem z czasów PRL. Zatrzymując się na zakupy można poczuć klimat lat które już przeminęły. Jest się w nim tak jakoś razem i tak jakoś mocno.

W końcu dostrzegłem za czym tęskniłem. Tęsknota za tym, by ludzie siebie zauważali, za tym by chwile z sobą byli, by mieli dla siebie czas. Komfort robienia zakupów jest daleki od standardów jakie sprzedaje mi nowoczesny i podobno fantastyczny świat. Lecz nie o to tu chodzi. W sieci marketów czuje się samotnie, nieważne jest moje Ja, jedyne co ważne to zasobność mojej karty kredytowej. Anonimowość to okrutna kara, na którą sam siebie skazywałem.

Faktycznie GS smakuje dość czerstwo, nie ma w nim ulepszaczy. Nie ma kolorowych ścian i mnóstwa błyskotek. Są jednak ludzie dość prawdziwi, wścibscy, ciekawi, zazdrośni, słabi i silni. Nie fałszują mi świata, nie machają kolorowym płachtami przed moimi zmysłami, by po chwili osiągnięcia zysku zniknąć. Wyzerować mnie. To środowisko faluje i uspokaja mnie.

About The Author

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *